Zanim dodasz ogłoszenie, sprawdź te pięć rzeczy — to one najczęściej decydują, czy telefon dzwoni w pierwszym tygodniu, czy dopiero po miesiącu.

Sprzedaż nieruchomości zaczyna się na długo przed pierwszym zdjęciem. Poniżej pięć rzeczy, które w naszej codziennej pracy najczęściej robią różnicę między szybką sprzedażą a ofertą, która wisi w internecie miesiącami.
Brzmi banalnie, ale to najczęściej pomijany krok. Nadmiar rzeczy osobistych i bałagan na zdjęciach sprawiają, że kupujący widzi cudze życie zamiast wyobrazić sobie własne. Im mniej na blatach i półkach, tym większe wydaje się wnętrze.
Cieknący kran, poluzowana klamka czy odklejająca się listwa przypodłogowa same w sobie nie są dużym problemem — ale w głowie kupującego sumują się w pytanie: co jeszcze tu nie działa? Drobne naprawy kosztują niewiele, a realnie wpływają na pierwsze wrażenie.
Księga wieczysta, zaświadczenie o braku zaległości, rzuty mieszkania — im szybciej to wszystko jest gotowe, tym szybciej można przejść od 'jestem zainteresowany' do podpisania umowy. Brak dokumentów w kluczowym momencie potrafi wystudzić nawet zdecydowanego kupującego.
Cena zawyżona o 10-15% względem rynku nie przyciąga 'lepszych' kupujących — zwykle przyciąga mniej zainteresowania w ogóle, a oferta 'starzeje się' na portalach, co dodatkowo obniża jej wiarygodność. Rzetelna wycena na starcie to najkrótsza droga do dobrej transakcji.
Klatka schodowa, zapach w mieszkaniu, oświetlenie przy wejściu — decyzja emocjonalna często zapada w pierwszych 30 sekundach wizyty. Warto zadbać o ten moment tak samo starannie, jak o samo wnętrze.
Jeśli wolisz, żeby ktoś przeprowadził Cię przez to wszystko krok po kroku — od wyceny po klucze w rękach kupującego — chętnie pomożemy.