Zanim jakakolwiek oferta trafi do Ciebie jako polecana, przechodzi przez naszą listę kontrolną stanu prawnego. Oto co dokładnie sprawdzamy.

Zanim polecimy Ci konkretną nieruchomość — a już na pewno zanim doradzimy wpłatę zadatku — przechodzimy przez konkretną listę kontrolną. To nie jest formalność 'na pokaz', tylko standardowa część naszej pracy przy każdej transakcji.
Kto jest faktycznym właścicielem, czy dane się zgadzają, czy nie ma wpisanych hipotek, służebności czy roszczeń osób trzecich, które mogłyby skomplikować transakcję.
Pytamy o zaświadczenia od wspólnoty lub spółdzielni, sprawdzamy, czy nie ma zaległości czynszowych czy innych zobowiązań powiązanych z nieruchomością.
Sprawdzamy, czy metraż, układ pomieszczeń i ewentualne rozbudowy są zgodne z tym, co widnieje w dokumentach — rozbieżności to sygnał do dalszej weryfikacji, zanim posuniemy się dalej.
Szczególnie przy działkach i domach — upewniamy się, że planowane wykorzystanie nieruchomości jest zgodne z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub warunkami zabudowy.
Sprawdzamy, czy osoba sprzedająca faktycznie ma prawo do rozporządzania nieruchomością — samodzielnie, czy np. w imieniu współwłaścicieli lub na podstawie pełnomocnictwa.
Dopiero po tym etapie mówimy Ci: 'ta oferta jest bezpieczna, można iść dalej'. To właśnie ta praca w tle — niewidoczna na zdjęciach w ogłoszeniu — najczęściej decyduje o tym, czy transakcja przebiega bez niespodzianek.